Spis treści 2011 / 06 - 07
Archiwalne wydania informatora
Wielofunkcyjność preparatów to ogromna wartość dodana
Lek. med. Anna Dudzienko współpracuje z firmą Energy Poland od początku jej działalności. Preparaty Energy nie mają więc przed nią żadnych tajemnic. Poleca je w swej praktyce na terenie Białegostoku (i nie tylko) z dużym powodzeniem. Choć jest osobą niezwykle zajętą, zgodziła się udzielić nam odpowiedzi na istotne dla nas pytania.
Energy Poland: Ponad dziesięć lat wykorzystuje Pani preparaty Energy w swojej praktyce. Sprawdziła Pani ich działanie już wtedy, kiedy na rynku asortyment naszej firmy liczył dziesięć sztuk. Aktualnie poszerzył się on do 38 preparatów. I choć podstawą Energy zawsze pozostaną koncentraty bioinformacyjne pentagramu ®, Pani upodobała sobie produkty zielone. Co takiego w sobie mają?
Anna Dudzienko: Zieleń, to pewien istotny symbol w procesie przemiany organizmów żywych, kojarzony głównie z następującymi cyklicznie po sobie okresami, podczas których dochodzi do zmian biochemicznych. Łatwa przyswajalność tych produktów wspomaga uzyskanie szybkich efektów związanych z kondycją i samopoczuciem pacjentów (szybkie doprowadzenie do równowagi kwasowo-zasadowej organizmu). Ich kompleksowość działania umożliwia uzyskanie pełnej trafności doboru właściwego preparatu dla indywidualnego pacjenta w pierwszych etapach kuracji.
EP: Firma Energy wprowadziła do obrotu trzy produkty zielone: Chlorellę, Barley i Spirulinę Barley? Każdy z nich wzbogaca organizm w substancje mineralne, witaminy, detoksykuje, a także wpływa na trawienie. Co decyduje, że wybiera Pani ten, a nie pozostałe dwa spośród nich?
A.D.: Podstawą dla mnie jest Spirulina Barley. Jednakże każdy pacjent jest inny i indywidualnie należy podejść do diagnozy, uwzględniając ogólny stan zdrowia, choroby współistniejące oraz środowisko pracy i zamieszkiwania pacjenta.
EP: Mam przyjemność poinformować Panią, że preparat Spirulina Barley otrzymał ostatnio pierwszą nagrodę na kongresie profilaktyki zdrowotnej w Toruniu. Co Pani zdaniem jest wyjątkowego w tym preparacie?
A.D.: Cieszę się bardzo, że to właśnie ten produkt doczekał się tak wysokiego uznania. Jak wspomniałam, jest to podstawowy preparat, od którego zaczynam zalecaną terapię. Jego stosowanie we wstępnej fazie jest jakby budowaniem mocnych fundamentów biochemii organizmu co powoduje, że kontynuowanie terapii i włączanie innych preparatów jest skuteczniejsze. Najczęściej łączę Spirulinę z Renolem.
EP: Co w przypadku Pani analizy pacjenta jest tym najważniejszym czynnikiem decydującym o doborze preparatu? A może nie należy mówić o jednym czynniku, tylko kilku łącznie?
A.D.: Prawie w 100% nie spotyka się pacjentów mających pojedyncze problemy czyli np. z jednym organem lub narządem. Wielofunkcyjność tych preparatów jest ogromną wartością dodaną, której zadaniem jest wzmocnienie osłabionych narządów, wspierając jednocześnie układ energetyczny pomiędzy poszczególnymi narządami.
EP: Jaka jest świadomość ludzi w odniesieniu do zdrowia i profilaktyki? Czy zmieniła się na przestrzeni tych 10 lat? Na początku naszej działalności na rynku europejskim panował pogląd, że potencjalnym naszym klientem jest kobieta powyżej 45. roku życia. Czy to stwierdzenie nadal jest aktualne?
A.D.: Podobno świadomość jest związana z wiekiem, ale to tylko mit. Coraz częściej pacjenci są aktywnymi świadkami nieskuteczności stosowanych terapii, a średnia ich wieku jest coraz niższa. Spotykam wiele młodych osób, które w zaskakujący sposób przedstawiają swoje opinie i doświadczenia zdrowotne. Ci ludzie, czy to na sobie czy też wśród osób najbliższych doświadczyli różnych terapii, diet i profilaktyki.
EP: Jest Pani lekarzem medycyny. Preparaty Energy to suplementy diety. Jaki udział w leczeniu Pani pacjentów odgrywają leki medycyny konwencjonalnej?
A.D.: Moja specjalność – rehabilitacja ogólna i narządu ruchu, w pewien sposób ogranicza pole manewru przy doborze leków konwencjonalnych, których stosowanie często ma dodatkowe mogące się pojawić działania uboczne. Stąd też cieszy mnie, gdy pacjenci sięgają po naturalne suplementy diety, chcąc wspomóc swój organizm w procesie leczenia.
EP: Z jakimi przypadłościami najczęściej trafiają do Pani pacjenci? Czy są to problemy zaliczane do typowych, czy też raczej choroby cywilizacyjne lub tzw. przypadki beznadziejne?
A.D.: W mojej pracy zawodowej, są do mnie kierowani pacjenci z dysfunkcją narządu ruchu (dyskopatie, choroby zwyrodnieniowe, polineuropatie itd.). Jednakże ze względu na kilkunastoletnie doświadczenie związane z medycyną holistyczną, stwierdzam podczas i tak już bardzo dokładnego wywiadu konwencjonalnego, wzajemną złożoność i zależność dysfunkcji poszczególnych narządów i ich połączeń.
Zgłaszają się nieraz pacjenci cierpiący dodatkowo na wszelakie współistniejące choroby łącznie z nowotworowymi. Desperacja ludzi wynikająca z cierpienia, przy świadomym i otwartym umyśle, powala im w efekcie natrafić na właściwego terapeutę i terapię.
EP: Czy poza doborem właściwego preparatu, sugeruje Pani pacjentowi zmianę sposobu żywienia?
A.D.: Tak, zawsze. I jest to jedna z podstaw, by włączenie odpowiednio dobranego preparatu przyniosło pożądany efekt. Główną przyczyną większości chorób jest złe odżywianie (nieprawidłowe łączenie pokarmów, żywność przetworzona, niewłaściwa obróbka termiczna, konserwanty i sztuczne dodatki, przejadanie się, zły harmonogram spożywania posiłków). Ważne jest, by zmiany żywieniowe miały charakter stały i były zaakceptowane i utrzymywane przez pacjenta.
EP: Jakie metody indywidualnego doboru preparatu są według Pani najskuteczniejsze?
A.D.: Dokładny wywiad i znajomość podstaw “pięciu przemian”.
EP:Jak długo po wprowadzeniu do diety suplementów Energy pacjenci czekają na poprawę samopoczucia. Czy “czas oczekiwania” zależy od preparatu, czy od dolegliwości danej osoby?
A.D.: Wiele zależy od stopnia zaawansowania choroby i wieku pacjenta. Niezwykle ważna jest tutaj determinacja i konsekwencja pacjenta podczas stosowania się do wymogów terapii – zmieniamy wszystko, a nie trochę i to etapami.
EP: Czy często obserwuje Pani u pacjentów rewers, czyli okresowe nasilenie objawów? W jaki sposób wspomagać organizm podczas rewersu i jak długo może on trwać?
A.D.: Stosowane preparaty dają różne objawy rewersu. Jego długość i natężenie jest indywidualne u każdego pacjenta. Ważne jest, by zachować rygory żywieniowe łącznie z okresami krótkich postów, spożywać dużą ilość wody ( do 3 l/dziennie ), korzystać z kąpieli solankowych i ruchu na świeżym powietrzu.
EP: Jak suplementy Energy korespondują z lekami konwencjonalnymi? W jakich sytuacjach stosowanie suplementów diety może być jedynie uzupełnieniem leczenia konwencjonalnego?
A.D.: Współczesna medycyna nie wyklucza stosowania suplementów jako uzupełnienia procesu zdrowienia. Preparaty Energy nie kolidują ze stosowanymi lekami konwencjonalnymi, a ich działanie ma za zadanie wzmocnienie osłabionych narządów i systemów energetycznych między nimi. Wydaje się, że połączenie obu terapii jest skuteczniejsze.
EP: Dziękujemy za poświęcony czas, życząc jednocześnie kolejnych sukcesów terapeutycznych z wykorzystaniem preparatów Energy.
Alicja Santarius
Powrót na stronę główną
Źródło energii i spokojnej psychiki
Wsparcie funkcji psychicznych preparatem B!omultivitamin jest możliwe dzięki wyważonemu i kompleksowemu spektrum wszystkich potrzebnych witamin, pochodzących ze źródeł naturalnych, których działanie zostało wzmocnione poprzez zawartość w produkcie mleczka pszczelego. Kluczową rolę grają tu witaminy grupy B. Zużycie witaminy B1 (tiamina), B2 (ryboflawina) i B3 (niacyna) proporcjonalnie wzrasta podczas zwiększonej aktywności psychicznej i fizycznej. Dostarczanie go w odpowiedniej dawce pomaga w pokonaniu zmęczenia, apatii, stanów niepokoju czy bólu głowy. Najbardziej pożądana dla poprawy wzroku i oczu jako takich jest witamina B2. Przy jej niedoborze oczy są zmęczone i bolą. Pirydoksyna (witamina B6) jest elementem enzymów niezbędnych do tworzenia znanych hormonów, takich jak adrenalina i noradrenalina, koniecznych do pokonania każdego napięcia i sytuacji stresowej. Ale też sen jest konkretnym procesem biochemicznym w mózgu, który wymaga dostawy substancji odżywczych. Podstawowym białkiem odpowiedzialnym za sen jest tryptofan, który to do właściwego funkcjonowania i powstawania potrzebuje witamin B3, B6 i C.
Witaminę B12 (kobalamina) znają przede wszystkim sportowcy, jest ważna dla wspierania tworzenia masy mięśniowej. Uczniom przyda się do wzmocnienia centralnego i obwodowego układu nerwowego. Ma wpływ na samopoczucie człowieka, jego ogólny psychiczny nastrój, optymizm i pogodę ducha.
Do grupy witamin rozpuszczalnych w tłuszczach należy witamina E. Zajmuje rolę “zamiatacza” wolnych rodników, które mogą powodować wiele różnych chorób. Uczniowie docenią jej zdolność ochrony i wzmocnienia wzroku, który narażony jest na codzienną pracę przy komputerze, lepsze wykorzystanie tlenu w mózgu i częściową eliminację szkodliwego wpływu palenia papierosów.
Witamina C (kwas askorbinowy) łączona jest zwłaszcza z odpornością człowieka. Odgrywa jednak również dużą rolę w psychice. Razem z magnezem i manganem uczestniczy (w przysadce mózgowej) w tworzeniu 10 hormonów, które kierują naszym układem nerwowym i hormonalnym. Witamina C jest idealnym odświeżaczem stanu ducha i drogą do pokonania stresu. Kto znajduje się pod wpływem znacznego obciążenia psychicznego, powinien stosować witaminę C regularnie.
Skład B!omultivitaminu, przy spożywaniu 1 kapsułki dziennie, zapewnia organizmowi zalecaną dawkę dzienną tych wszystkich potrzebnych witamin.
lek. med. Jiri HANZEL
Powrót na stronę główną
OBAWY ZWIĄZANE Z PROMIENIOWANIEM
Rzadko coś wywołuje u ludzi tak paniczną reakcję i zupełnie niewspółmierne działania odwetowe jak obawa przed substancjami radioaktywnymi i naświetlaniem. Także u nas, po drugiej stronie kuli ziemskiej, teraz po awariach jądrowych w Japonii można znaleźć osoby, które bardzo starają się pomóc swemu zdrowiu różnymi preparatami jodowymi, nie przeczuwając, że mogą sobie zaszkodzić. Dlaczego? Nie da się znaleźć prostej odpowiedzi, racjonalne argumenty przeważnie zawodzą. Mimo to – spróbujemy wyjaśnić problematykę bez nadmiernych specjalistycznych szczegółów, choć jest ona skomplikowana.
Ludzie z upodobaniem mówią o “promieniowaniu” mając na myśli czy to promieniowanie jonizujące, czy substancje radioaktywne (które są jednym z jego źródeł), ale również następstwa naświetlania. To nie jest najszczęśliwsze i prowadzi do wielu nieporozumień i pomyłek. Przeciwko “radiacji” nie istnieją aktualnie żadne preparaty. Spożywając specjalne tabletki jodku potasu przed wystawieniem na działanie substancji radioaktywnych można w określonych okolicznościach ograniczyć skutki wdychania radioaktywnego jodu lub jego spożycia poprzez zanieczyszczone pożywienie czy wodę. Inne preparaty jodowe nie są polecane i skuteczne. Odpowiedni czas i dawkowanie jest tu sprawą zasadniczą, nie ma sensu profilaktyczne i długotrwałe stosowanie preparatów, to wręcz przeciwnie – może raczej zdrowiu zaszkodzić!
Substancje radioaktywne, które wydostały się z uszkodzonej japońskiej elektrowni pewnie z czasem wymiernie pojawią się na całym świecie (tak jak to było po testach bomb atomowych lub po awarii w Czarnobylu), jednak w takiej ilości, że będzie ją można zmierzyć jedynie bardzo czułymi urządzeniami. Końcowe naświetlenie, na które będziemy u nas nastawieni, będzie jedynie nieznaczącym wiele ułamkiem naświetlenia, na które wciąż jesteśmy wystawiani naturalnie w efekcie promieniowania kosmicznego i obecności substancji radioaktywnych występujących powszechnie w naturze. Czy z tego powodu powinniśmy się bać i zmieniać swoje życie? Czy z obawy przed promieniowaniem ograniczacie pobyt w górach czy loty samolotem? Chyba nie, ponieważ nawet nie podejrzewacie, że jest to związane z jakimś “promieniowaniem”.
Wiadomo, że strach może wywołać także rzeczywiste problemy zdrowotne, ale to już w danym kontekście nie jest problematyką należącą do ochrony przed promieniowaniem, ale do gabinetu psychologa lub psychiatry.
Dr n. przyr. JAN SALAVA,
kandydat nauk
J. Salava przez wiele lat zajmował się ochroną przed promieniowaniem jonizującym w czeskim Ministerstwie Zdrowia, a później w państwowym urzędzie ds. bezpieczeństwa jądrowego (SUJB) i jako ekspert międzynarodowej agencji ds. energii atomowej w Wiedniu. Aktualnie uczestniczy w projekcie “US Nuclear Regulatory Commission assistance program for strengthening regulatory control over radiation sources”.
Powrót na stronę główną
KOCHAJ BLIŻNIEGO JAK…………???……
“Kochaj bliźniego jak siebie samego”!!! Tak mówi powszechnie znane przykazanie. Oczywiście nie chodzi tu o miłość własną, wpatrywanie się w siebie, jak robił to w starożytności NARCYZ. Chodzi o spojrzenie na siebie z miłością, jak patrzymy na swoje dziecko. Jak możemy rozdawać innym miłość, jeżeli jej sami nie mamy? Jeżeli nie dostaliśmy w domu rodzinnym tej miłości, to co możemy ofiarować innym? Jak możemy rozdawać czekoladę, jeżeli nawet nie wiemy, co to jest?? Potem nawet jak sami dostajemy miłość, to nie wiemy czy to jest właśnie to, co powinniśmy dostać?? Nie potrafimy ocenić czegoś, czego nie znamy, czego wzorców nie otrzymaliśmy w dzieciństwie. Wielokrotnie przychodzą do mnie ludzie skarżąc się na brak miłości, że rodzice im nie okazywali uczuć. Teraz oni sami uświadamiają sobie, że nie potrafią tego dać swoim dzieciom, czego nie dostali od swoich rodziców. Gdy pytam, czy potrafią patrzeć na siebie w lustro bez negatywnych uwag, okazuje się, że nie potrafią. Są bardzo krytyczni w stosunku do swojego wyglądu.
Nie podobają się sobie! Są niezadowoleni ze swojej figury, kształtów, masy ciała itd. Pytam: czy potrafią powiedzieć do siebie coś miłego? Czy potrafią zaakceptować swoje odbicie w lustrze takim, jakie jest? NIE!! NIE POTRAFIĄ!! Czują się samotni, opuszczeni, niekochani, nieładni, niezgrabni itd. Wiele tych uwag słyszeli w dzieciństwie od rodziny lub nauczyciela. Przyzwyczaili się do negatywnej oceny w wykonaniu innych osób i sami stosują te kryteria względem własnej osoby. Są to programy zaniżonej wartości własnej, które dusza mogła przynieść na świat z poprzednich wcieleń, dodatkowo wzmocnionych sytuacją z dzieciństwa. Za dawnych czasów lustro było niedostępnym sprzętem. Dziewczyny przeglądały się w strumykach i jeziorkach. To też było źle widziane, bo według legend siedziały tam rusałki, które mogły rzucić urok na dziewczynę. Lustro było uznawane za dzieło szatana. Wiele baśni i legend powstało na ten temat. Może pamiętacie baśń o czarodziejskim lustrze, zmieniającym pozytywną rzeczywistość w negatywną. Lustro to, diabły chciały wynieść wysoko do nieba, żeby złapać odbicie samego Boga. Na pewnej wysokości lustro zaczęło im dygotać, drżeć, aż w końcu wypadło diabłom z rąk. Spadło na ziemię i potłukło się w wiele kawałeczków. Nawet najdrobniejszy kawałeczek, który wpadł komuś do oka lub do serca, zmieniał człowieka dobrego w złośliwca i okrutnika. Z tych i podobnych baśni wynika, że człowiek patrzy na drugiego człowieka tak, jakby patrzył na swoje własne odbicie. Cechy drugiego człowieka, które kogoś denerwują, nastawiają krytycznie – są cechami własnymi tego człowieka. Czyli osądzanie innych, plotkowanie na ich temat, jest właściwie samokrytyką danego człowieka i okazywaniem wielkiego niezadowolenia z własnej osobowości. Dlatego powstało to przykazanie “kochaj bliźniego, jak siebie samego”. Duży wpływ na postawę człowieka w stosunku do drugiego, mają dawne wcielenia klasztorne i zakonne. W klasztorach luster nie było. Były traktowane jako sprzęt diabła. Oglądanie się w nich, było grzechem pychy. Tak samo jak obmywanie swojego nagiego ciała, było grzechem. Kąpiel była dozwolona tylko w koszulach. Dlatego tak wiele dusz nie ma śmiałości obecnie spojrzeć na siebie w lustro i powiedzieć do siebie coś miłego. Pytam znowu: może pani czy pan powiedzieć do odbicia w lustrze – po imieniu z dodatkiem ja cię lubię? O NIEEE !!Nie potrafię! Powiedzieć jesteś mądra dziewczyna, czy mądry chłopak? Jak się czeszesz, golisz – możesz powiedzieć, że “fajnie wyglądasz”? Nie!!! Nie potrafię. Czy potrafisz coś dobrego o sobie pomyśleć? “Z trudem mi się udaje” – pada odpowiedź. Czyli ludzie nie kochają siebie, a więc nie mogą kochać bliźniego swego. Mogą go tylko krytykować, ganić, osądzać, oskarżać, tak jak to robią ze swoim własnym odbiciem. Znam taka rodzinę, w której drażliwy mąż wciąż oskarża swoja żonę o wywoływanie kłótni z byle powodu. To ona jest jego odbiciem lustrzanym, w którym widzi siebie. Wielu polityków wypomina innym negatywne cechy, oraz szkodliwe zachowanie, które właśnie ich cechuje. Widzą w nich swoje odbicie lustrzane. Wtedy pojawiają się następne programy przyniesione z poprzednich wcieleń: “nie zasługiwania”! Człowiek może wpaść w depresję, na myśl, że jest gorszy od wszystkich, że nic nie potrafi, że nic nie jest wart, dlatego nie zasługuje na nic, ani na miłość, ani na przyjaźń, ani na dobrobyt, ani nawet na zdrowie. W takiej sytuacji pojawiają się znowu następne programy: karania siebie, robienia z siebie ofiary, ucieczki w chorobę przed problemami, lub dla zjednania sobie miłości, potrzeba pokutowania za coś, co dusza zrobiła w poprzednich wcieleniach. Jeżeli są tak bardzo krytycznie usposobieni do siebie i swego lustrzanego odbicia, to jak traktują swoich bliźnich?? Każdy człowiek posiada pozytywne cechy i ich właściciel powinien je znać. Jednak przy takim zaślepieniu jak wyżej opisane, człowiek nie widzi pozytywów ani własnych, ani cudzych. W rezultacie pojawia się złość na innych, zazdrość, zawiść (bo im się udaje i mają co chcą), a też nie są tego warci. Potem gniew bezsilny na siebie i innych, gorycz, żal, czarnowidztwo (jak to będzie dalej), negatywne oczekiwania, lęki egzystencjalne, nienawiść i wrogość wobec wszystkiego i wszystkich. Tak się buduje własną rzeczywistość, o której pisałam w poprzednich artykułach. Czy taka rzeczywistość wam się podoba?? Kiedyś kobieta poprosiła, żeby sprawdzić w jej horoskopie, dlaczego ma wciąż problemy z partnerami? Sprawdziłam i odpowiedziałam jej jak najdelikatniej, żeby popracowała nad swoją zaborczością, bo tego raczej nikt nie lubi. Zamiast przyjąć dobrą radę, o którą prosiła, zrobiła mi wielką awanturę przez telefon, że to nieprawda, bo pytała wszystkich swoich znajomych, czy jest zaborcza, a oni wszyscy zaprzeczyli. Zażądała ode mnie, abym tę opinię odwołała, bo ją to bardzo boli. Rozumiesz czytelniku, że gdyby tego problemu nie miała w sobie, nie robiłaby z tego procesu sądowego. Ten ból, o którym mówiła, właśnie potwierdza posiadanie w sobie zaborczości i w dodatku stosowanie jej do wszystkich. Pytam innej klientki: dlaczego tak obgaduje swoją przyjaciółkę, z którą przebywa? “Bo ona wciąż zmyśla, że studiowała, a to nieprawda.” Może to jest jej niespełnione marzenie, a co pani to przeszkadza, że o tym mówi? Okazało się, że ta pani też nie skończyła studiów, a bardzo by chciała mieć ukończone. Dlatego właśnie to ją boli. Wielu ludzi z sarkazmem wypowiada się o cudzych zasobach finansowych. Padają przykre stwierdzenia o nieuczciwości ludzi bogatych, o robieniu krzywdy innym i bogaceniu się cudzym kosztem. Czy to świadczy o uczciwości tych krytycznych ludzi? Czy tylko patrzą w swoje zwierciadło? Politycy tak zajadle krytykujący innych, są rzeczywiście tacy wspaniali, czy uprawiają samokrytykę patrząc w swoje lustro?
Mówi się, że przysłowia są mądrością narodu. Należy tu przytoczyć następne przysłowie: “KAŻDY SĄDZI WEDŁUG SIEBIE”, czyli każdy osądza innych według swojego odbicia. W naszej mowie potocznej jest ogromna ilość powiedzeń ezoterycznych. Ludzie wypowiadając je nie zdają sobie sprawy, że te powiedzenia określają aktualny stan duszy i ciała danego człowieka. Wystarczy nauczyć się słuchać ludzi i wiedza o nich sama przychodzi. Z tego wniosek, że nawet jak nie patrzymy w swoje lustro, to o nim mówimy. Tu przytoczę jeszcze jedno przysłowie: “NIE RÓB DRUGIEMU, CO TOBIE NIEMIŁE.” Nie oskarżaj, nie krytykuj, nie osądzaj, nie plotkuj, nie narzekaj na innych, nie kłam, nie oszukuj!! Przecież nie lubisz jak inni ci to robią. Niezadowolenie z siebie i z innych powoduje, że zapominamy, co to jest miłość bezwarunkowa, która nie stawia warunków, nie stwarza barier między ludźmi, z powodu rasy, funkcji, wyznania, zapatrywań politycznych. Wszyscy jesteśmy mieszkańcami planety ZIEMIA i wszyscy mamy takie same prawa do życia i rozwoju na tej planecie. Wybaczmy sobie i innym niedoskonałości charakteru, cechy osobowości, wygląd, możliwości itd. Patrzmy na swoje odbicie w lustrze, oraz na swoich bliźnich ze zrozumieniem i miłością. Wysyłajmy do wszystkich pozytywną energię przyjaźni!! Kochajmy swoje odbicie w lustrze i w innych ludziach. Niech to przykazanie “KOCHAJ BLIŹNIEGO JAK SIEBIE SAMEGO” będzie zawsze aktualne. Żeby nigdy nie przemieniło się w powiedzenie “KOCHASZ BLIŹNIEGO JAK ŚW. MICHAŁ DIABŁA.”
mgr inż. DANUTA ĆWIAKOWSKA
www.bioastrorad.pl
Powrót na stronę główną
Sposób na cellulit
Witam Państwa bardzo serdecznie. Dzisiejszy artykuł poświęcę cellulitowi, a nie jak często słyszymy –cellulitusowi. Są to bowiem dwie różne jednostki defektów skórnych. Pierwszy jest problemem natury bardziej estetyczno – dermatologicznej, natomiast drugi jest stanem zapalnym tkanki łącznej i nie można się go pozbyć bez intensywnego leczenia. Wróćmy zatem do cellulitu, którego przyczyny powstania są nadal niejasne. Większość istniejących przypadków dotyczy kobiet, chociaż zdarzają się i przypadki występowania u mężczyzn. Istnieje kilka teorii na temat powstawania cellulitu, do których należą:
- Teoria hormonalna, mówi, że rozwija się on w okresie dojrzewania w wyniku zatrzymywania wody. Należy pamiętać o tym, że żeńskie hormony płciowe (estrogeny) zwiększają ilość oraz objętość adipocytów (komórki tłuszczowe organizmu) oraz retencję wody.
- Teoria neurowegetatywna, która mówi, że podczas stresu zmienia się zjawisko lipolizy. U większości kobiet posiadających cellulit występuje zjawisko nadmiernej motywacji i dużego niepokoju.
- Teoria krążeniowa mówi, że cellulit jest często związany z występującymi zaburzeniami mikrokrążenia, mogącymi mieć podłoże genetyczne lub poprzez wyuczone zachowanie przykładem, którego jest zakładanie nogi na nogę przez kobietę.
- Teoria receptorów adipocytowych mówi, że w komórce tłuszczowej występują dwa rodzaje receptorów α i β w zależności od tego, który rodzaj receptora jest pobudzony zwiększa się lub zmniejsza zjawisko lipolizy (jest to zjawisko polegające na rozpadzie tkanki tłuszczowej w organizmie).
Przyglądając się powyższym teoriom możemy stwierdzić, że cellulit nie tylko rozwija się w kilku etapach, ale jest procesem trwającym wiele miesięcy, a nawet lat. Warto zaznaczyć w tym miejscu, że pomiędzy etapami nie występuje żadna znacząca różnica. Poszczególnymi etapami powstawania tego defektu są:
- Etap I – w tym stadium rozwoju brak jest objawów klinicznych, występuje jedynie zastój żylny i limfatyczny, powodując gromadzenie tłuszczów przez adipocyty.
- Etap II – w tym stadium zaznacza się uszkodzenie skóry i tkanki podskórnej, przepływ krwi staje się znacznie utrudniony, ponieważ adipocyty przybierając większe rozmiary uciskają naczynia krwionośne, pojawia się obrzęk, objawiający się wystąpieniem “skórki pomarańczowej”, guzowatej i nieregularnej powierzchni. Uszkodzenie skóry w tym stadium posiada charakter estetyczny.
- Etap III – w tym stadium następuje zwłóknienie tkanki podskórnej, nasilają się zaburzenia krążenia, uszkodzenie włókien posiada nie tylko charakter estetyczny lecz staje się początkiem choroby.
- Etap IV – w tym stadium złogi kolagenu przekształcają się w twarde guzki, uciskające nie tylko naczynia włosowate lecz także włókna nerwowe, wywołując ból w różnych porach dnia i nocy. W tym czasie cellulit staje się chorobą, którą trzeba leczyć.
Czego zatem boi się cellulit i jak go możemy zlikwidować, aby koleżanki i koledzy na plaży nie wytykali nas palcami? Chcąc wygrać z nim wojnę, musimy uderzyć w niego ze wszystkich stron jednocześnie. Bronią naszą w tej walce będą:
- Aktywność ruchowa – tego nasz wróg się boi najbardziej, ponieważ intensywny ruch poprawia krążenie krwi i limfy powoduje to oczyszczenie organizmu z toksyn i zalegającej w nim wody. W walce z cellulitem pomagają szczególnie ćwiczenia przyśpieszające pracę serca oraz oddech, do których należeć będą pływanie, jazda na rowerze. Dobre efekty dają także: codzienna gimnastyka, rezygnacja z windy, maszerowanie oraz spacery,
- Dieta, ale tylko ta mądra - oparta na zasadach zdrowego żywienia, dobrze zbilansowana. Zbyt restrykcyjna bądź głodówka spowolni metabolizm, prowadząc do oszczędności energetycznej organizmu. Wszystkie diety niskokaloryczne mają to do siebie, że podczas ich stosowania niewskazane są intensywne ćwiczenia, bez ruchu maleją szanse na pozbycie się “pomarańczowej skórki”. Najskuteczniejszą dietą będzie ta w granicach 1500 kalorii.
- Kosmetyki i masaż - te dwie rzeczy uzupełniają naszą dietę i ćwiczenia. Dzięki obecności takich roślin jak algi, bluszcz, czarny bez, miłorząb, wąkrotka azjatycka, bądź substancji takich jak kofeina, guarana, pobudzimy mikrokrążenie, przyśpieszymy spalanie tkanki tłuszczowej oraz zmniejszymy ilość gromadzonej wody w organizmie. Aby wykorzystać te właściwości, kosmetyki należy wcierać przynajmniej dwa razy dziennie po kąpieli. Odpowiednio intensywny masaż, podobnie jak niektóre rośliny, pobudzi krążenie krwi i limfy, przyspieszy spalanie tkanki tłuszczowej. Dobrze przeprowadzony masaż umożliwia łatwiejsze wnikanie kosmetyków w głąb skóry. Inną z metod masażu, stosowaną w hydroterapii są naprzemienne ciepłe i zimne prysznice. Możemy je wykonywać we własnej łazience, jeżeli posiadamy odpowiednią nakładkę na prysznic.
- Tabletki, kapsułki z apteki - zawierające w swoim składzie substancje takie jak: kofeinę, guaranę, L-kanitynę, wyciągi z zielonej herbaty, bioflawonoidy. Zadaniem tych substancji w organizmie jest pobudzenie szybszego krążenia krwi i limfy. Efekty stosowania preparatów możemy obserwować po kilkunastu tygodniach, ale tylko wtedy, gdy do przyjmowanej tabletki dołączymy ruch i odpowiednią dietę.
- Zabiegi w gabinecie kosmetycznym, bądź dermatologii estetycznej takie jak: drenaż limfatyczny, mezoterapia, terapia ultradźwiękami, elektrolipoforeza, endemologia przydadzą się nam, jeżeli posiadamy cięższy przypadek cellulitu. Celem tych zabiegów jest pobudzenie do działania układu krążenia i limfatycznego, odprowadzenie toksyn i wody w celu zmniejszenia grudek, usunięcia obrzęków ujędrnienia ciała.
Pamiętajmy, że firma Energy posiada dwa doskonałe preparaty, które mogą nam pomóc w walce z cellulitem. Jest to BALNEOL i BIOTERMAL. Zawarte w nich substancje humusowe oraz mieszaniny olejków eterycznych nie tylko detoksykują organizm, ale także poprawiają krążenie krwi i odżywiają komórki skóry.
Podsumowując zagadnienie, pamiętajmy - jeżeli chcemy mieć zdrową skórę, bądź pozbyć się cellulitu powinniśmy: zrezygnować z siedzącego trybu życia i małej aktywności ruchowej, zmniejszyć masę swojego ciała, czyli unikać nadwagi, zmniejszyć spożywanie cukrów prostych i dań typu fast- food, zmniejszyć ilość soli w diecie. Zaleca się także zaprzestania palenia papierosów, unikania gorących kąpieli i długiego opalania na słońcu na rzecz dużej aktywności ruchowej, diety śródziemnomorskiej bogatej w wielonienasycone kwasy tłuszczowe, masażu, krioterapii, kąpieli solankowych. Ponieważ jest to ostatni artykuł przed wakacjami, życzę Państwu samych słonecznych i beztroskich dni podczas urlopów. Następny artykuł poświęcę wirusowym schorzeniom skóry, skupiając się na opryszczce czyli zmorze sezonu jesienno – zimowego.
Marek Sęczyk
Powrót na stronę główną
Zielona Moc
Zielona moc wystartowała. Wyścigi kto wyżej, kto pierwszy zakwitnie, kto piękniej....
Nieustająca wymiana kolorów, kształtów, zapachów. Otwieram oczy ze zdziwienia, milknę z podziwu nad tym szalonym pięknem.
Wsłuchuję się w szum pracujących pszczół i zaczynam zwracać swe myśli na siebie.
Kilka lat temu zasadziłam w moim malutkim ogródku zakupiony od Rosjanki, żeńszeń syberyjski.
Przypomniałam sobie właśnie o nim i obawiałam się, że pewnie tym razem już nie przeżył mojego zabiegania i zaniedbywania.
Mój nastrój nie był ostatnio dobry. Wszystko szło jak po grudzie. Przyroda pięknie się rozwija i jest dobrze, spokojnie, normalnie - a u mnie...
Mimo to, niech będzie tak jak zawsze. Przyszedł czas, więc robię co do mnie należy - chustka na głowę, “szable w dłoń" i do pracy w ogrodzie przystąp!
Ach! A gdzie mój żeńszeń? Zaczęłam przeszukiwać rosnące wokół chwasty. Może jednak przeżył, może go znajdę?
Przejrzałam dokładnie to miejsce gdzie powinien być i znalazłam. Jest! I ma się dobrze. Rozrósł się i pewnie niedługo zakwitnie... To po prostu niemożliwe, że był tak silny i przeżył to wszystko. Taka mała roślinka, a ileż w niej energii i determinacji. Wierzyć się nie chce.
Coś mi się jednak nie zgadzało w wyglądzie tego mojego żeńszenia. Poszperałam, poszukałam i okazało się, że jest jeszcze lepiej, bo mam złoty korzeń - różeniec górski, który ma jeszcze większe właściwości niż żeńszeń.
Tyle się o nim naczytałam w ulotkach Stimaralu, bo właśnie Stimaral ma go w swoim składzie aż 82%. To niesamowite - sama nie wiedziałam, co mam.
Siła różeńca jakoś mi się udzieliła.
Zaczęłam bardziej skupiać się na swojej sile i determinacji, a nie na grudach na drodze i zakrętach. Mogę, chcę, przetrwam, bo mam siłę.
Muszę brać przykład z różeńca. Niepozornej, a tak silnej roślinki. Skoro różeniec może, to ja też!
Już w dzieciństwie o tej porze zaczynałam chodzić po łąkach, zaroślach by zbierać zioła: łopian, pokrzywę, rumianek, nagietek, podbiał. Fascynowały mnie właściwości tych wszystkich roślin wokoło. Teraz też często wychodzę na łąki, pola. Suszę ziółka, a potem... nabywam ziółka w Energy, bo są najlepsze, najlepiej skomponowane i tak wygodne w stosowaniu i najważniejsze - są skuteczne. Małe buteleczki z cudownymi sposobami na zdrowie.
Nie mogę dzisiaj polecić niczego innego, tylko Stimaral. Znajdziesz w nim cudowną moc złotego korzenia.
Magdalena Bachan
Powrót na stronę główną
Urtica dioica L. ( Pokrzywa zwyczajna)
Rodzina Urticaceae – pokrzywowate, syn.: pokrzywa parząca, pokrzywa wielka, parzawka
Rys historyczny – Pokrzywa zwyczajna traktowana jako bardzo uciążliwy chwast, ma od wieków bardzo duże znaczenie lecznicze. W czasach antyku w dziele Pliniusza “ Historia naturalis” możemy spotkać opis jej parzących właściwości oraz zalecenie, aby spożywać młode rośliny jako smaczną jarzynę. W czasach Dioskuridesa stosowano roślinę na obrzęki wszelkiego rodzaju gruczołów, przy zapaleniu płuc, czyrakach i wrzodach. W średniowieczu medycy, stosowano nacierania świeżo zebranymi pokrzywami przy schorzeniach reumatycznych. W wieku XIII Albert Wielki stosował nasiona pokrzywy przy leczeniu astmy. Według medycyny klasztornej, pokrzywa posiadała właściwości rozgrzewające i osuszające, stosowano ją także jako afrodyzjak ponieważ jej nasiona miały zwiększać płodność. Pokrzywa była również lekiem często stosowanym przy zapaleniu gardła, kaszlu i leczeniu kamieni nerkowych. Według nauki o sygnaturach, stosowano ją również jako środek na porost włosów, ponieważ posiadała pod liśćmi dużą ilość drobnych włosków. “ Macer floridus” dzieło Odo Magdunensis opisuje pokrzywę jako czwartą z roślin posiadającą duże znaczenie lecznicze i afrodyzjakalne. Ujmuje to następującymi słowami “ Jej moc pieczenia jest ponad miarę wielka (…) Pite z winem nasiono pokrzywy moce miłosne budzi, owszem, nawet, jeśli roślinę rozetrzesz, z miodem i pieprzem zmieszasz, a potem z winem takimż sposobem wypijesz”. Natomiast Hildegarda z Bingen pisała o pokrzywie następująco: “ Świeżo z ziemi wyrosła pokrzywa, uwarzona w jadle pożytek ludziom przynosi bo żołądek czyści”.
Pochodzenie - Roślina występuje głównie w Europie i Azji, na pozostałych obszarach występuje w strefie klimatu umiarkowanego. W Polsce jest rośliną pospolitą, rosnącą w skupiskach przy zabudowaniach, w ogrodach, na łąkach, pastwiskach, przy drogach… Rośnie na glebach wilgotnych, żyznych, zasobnych w azot, głównie w miejscach zacienionych.
Opis – Pokrzywa zwyczajna jest rośliną o szarawych liściach. Wysokość jej może dochodzić do 1.5 metra. Zwisające kwiatostany zarówno męskie jak i żeńskie są dłuższe od ogonków liściowych. Liście rośliny są ogonkowe ciemnozielone, u nasady sercowate, na szczycie zaostrzone, grubo ząbkowane, osadzone naprzeciwlegle. Pokrzywa zwyczajna jest rośliną dwupienną, kwitnącą od czerwca do września. Owocem jest orzeszek.
Surowiec i jego pochodzenie – Surowcem zielarskim są głównie liście, choć czasem wykorzystuje się również korzeń. Pozyskuje się go w większości ze stanu naturalnego, kosząc całe rośliny i pozostawiając je do zwiędnięcia na polu (mniej parzą). Oberwane liście suszy się w warunkach naturalnych w miejscu zacienionym i przewiewnym. Najlepiej do tego nadają się strychy, suche i czyste. Korzeń pokrzywy zbiera się jesienią aż do wystąpienia pierwszych mrozów lub wczesną wiosną zanim wypuści pędy. Oczyszczony z ziemi, suszony jest w suszarni nagrzanej do 40 stopni Celsjusza.
Substancje aktywne – Liść pokrzywy zawiera następujące substancje aktywne: składniki mineralne, w których 5% stanowi krzemionka, aminy, w tym histaminę - odpowiedzialną za reakcję alergiczną, glikozydy, fenolokwasy, garbniki. W korzeniu zawarte są następujące substancje aktywne: polisacharydy, lektynę, związki fenolowe, sterole. Włoski zawierają dużą ilość krzemionki i histaminę, po dotknięciu wywołują podrażnienie.
Kategoria terapeutyczna – środek przeciwreumatyczny, urologiczny
Zastosowanie i właściwości – Liście i korzenie rośliny wykorzystuje się przy wspomagającej terapii reumatyzmu, stanach zapalnych dróg moczowych oraz w zapobieganiu kamicy nerkowej. Suszone korzenie lub wyciągi z nich stosuje się przeciwko objawom gruczołu krokowego. Liście bogate w minerały i witaminy stosowane są jako naturalne preparaty poprawiające funkcje życiowe organizmu.
Efekty farmakologiczne – Składniki liści rośliny wykazują łagodne działanie moczopędne, znieczulające, przeciwzapalne. Związki zawarte w korzeniu rośliny oddziałują na białka wiążące testosteron. Pektyny działają prawdopodobnie immunostymulująco. Kontrolne badania kliniczne potwierdziły powyższe efekty farmakologiczne.
Status– Lek tradycyjny, farmakopealny.
Nazwy rośliny w różnych językach – stinging net tle (ang.), ortie brulante (fr.), ortica marchio (wł.)
Ciekawostki - Obecnie oprócz zastosowania leczniczego pokrzywy, ludzie stosują ją do przygotowania surówek i zup, jest to podyktowane bardzo dużą ilością łatwo przyswajalnych związków mineralnych.
Marek Sęczyk
Powrót na stronę główną
SPIRULINA BARLEY W TORUNIU
W dniach 09-10 kwietnia br. odbyły się w Toruniu Targi Zdrowia i Urody “TRENDY 2011”, połączone z XXI Targami Medycyny Naturalnej “ECOMED 2011”, organizowane przez Centrum Konferencji i Wystaw EXPO-ANDRE. Spółkę Energy Poland reprezentowała w ich trakcie firma Atmix z Bydgoszczy, tj. panie Urszula Wrzeszcz oraz Daria Szmalc.
Jak co roku i tym razem w auli toruńskiego uniwersytetu zgromadziło się sporo wystawców, promujących zdrowy styl życia i jeszcze więcej odwiedzających, których wiedza na ten temat z roku na rok jest coraz bardziej rozległa.
W ramach konkursu, który zawsze towarzyszy OGÓLNOPOLSKIEMU KONGRESOWI PROFILAKTYKI ZDROWOTNEJ (tym razem już XVI), poddaliśmy ocenie przez profesjonalne jury jeden z trójki naszych produktów zielonych – SPIRULINĘ BARLEY. Komisja sędziowska w składzie: dr n. rehab. Zygmunt Bronz, dr n. farm. Jerzy Jambor oraz lek. med. Antoni Kania oceniali działanie preparatu, jego skład, dokumentację dot. produktu, a także jego wizerunek.
Mamy zaszczyt poinformować Państwa, że preparat SPIRULINA BARLEY zajął I miejsce w kategorii “suplementy diety”. Zapraszamy naszych konsumentów, którzy do tej pory nie mieli takiej sposobności, do sprawdzenia właściwości tego preparatu osobiście.
ep.
Powrót na stronę główną
ŻYWIENIE ZRÓWNOWAZONE (część 4)
W czwartej części artykułów o żywieniu służącym naszemu zdrowiu zajmiemy się produktami, które towarzyszą nam codziennie. Zboża, bo o nich mowa są podstawą pożywienia w naszym klimacie.
CHLEB ma naturę neutralną, słodką; wzmacnia wszystkie narządy.
Chleb to centrum pożywienia – utożsamiany jest z Ziemią. Mowa tu oczywiście o chlebie z pełnej mąki, bez chemicznych dodatków (tzw. uszlachetniaczy), chlebie wypiekanym z mąk pszennej i żytniej (mieszanych w różnych proporcjach) oraz chlebie żytnim (który wzmacnia serce, poprawia krążenie, działa przeciwzakrzepowo).
Naszym chlebem powszednim powinien być chleb typu graham, żytni razowy i zwykły pytlowy. Białe pieczywo powinniśmy jadać jedynie “od święta”, ponieważ w nadmiarze osłabia ono żołądek, jelita i wątrobę. Są jednak przypadki, kiedy białe pieczywo jest wskazane, np. przy diecie ochraniającej gorącą wątrobę (ogień wątroby).
Powinniśmy jeszcze pamiętać o jednej ważnej rzeczy – świeży chleb jest ciężkostrawny (dlatego należy go bardzo dokładnie przeżuwać).
Chleby z pełnej mąki są również ciężkostrawne. Dotyczy to zwłaszcza osób z osłabionym, zimnym żołądkiem, jelitami i wątrobą. Osoby z tymi dolegliwościami powinny jadać pieczywo czerstwe i w małych porcjach.
Chleby z dodatkiem różnych nasion powinny być jadane tylko czasami. Stałe ich spożywanie może doprowadzić do osłabienia żołądka i śledziony, nadmiernej produkcji wilgoci oraz zastojów w przepływie energii.
A teraz informacja, którą zapewne niektórzy z Państwa potraktują jako herezję: NIE NALEŻY REZYGNOWAĆ Z JEDZENIA CHLEBA!!!
Dobry chleb zawiera bardzo ważne witaminy z grupy B, sole mineralne takie jak: wapń, fosfor, żelazo, magnez oraz bardzo cenny błonnik. Największą zaletą chleba jest to, że składniki odżywcze zawarte w ziarnach zbóż pozostają w doskonałej równowadze.
Nie ulegajmy więc modzie na niejedzenie chleba lub co gorsza zastępowanie go surówkami i owocami.
MAKARONY
Produkuje się je z wysokoglutenowej pszennej białej mąki (gluten to rodzaj białka bardzo trudno strawnego, ponieważ po uwodnieniu – wiąże 200% wody – tworzy cząsteczki ciągliwe i elastyczne). W ludzkim organizmie gluten sieje spustoszenie (nie tylko w przypadku osób chorych na celiakię); szczególnie w przypadku ludzi, którzy zjadają duże ilości makaronów i białego pieczywa. Gluten niszczy i wychładza żołądek, śledzionę, trzustkę, jelita i wątrobę. Pszenna biała mąka ochładza i zakwasza organizm (tak jak biały ryż i cukier).
Aby zmniejszyć negatywne skutki spożywania potraw mącznych, należy dodawać do nich przyprawy silnie wzmacniające śledzionę, jelita i wątrobę (kurkumę, imbir, cynamon).
Do potraw z makaronu polecam ostre sosy jarzynowe i jarzynowo-mięsne (zawsze z dodatkiem cebuli, imbiru, czosnku, pieprzu, kminku). Np. popularny sos pomidorowy należy przyrządzać na bazie cebuli i czosnku z dodatkiem dużych ilości przypraw. Do makaronów ze słodkimi sosami dobrze jest dodać cynamon, kardamon, goździki.
Nie należy łączyć makaronów z kwaśnymi sosami, surówkami i kurczakami.
KASZE są lekkostrawne, łatwo przyswajalne i zawierają wiele bardzo cennych składników, zwłaszcza witaminy z grupy B i sole mineralne (głównie magnez i wapń).
Kasza jaglana ma naturę neutralną, należy do elementu Ziemi. Wzmacnia głównie śledzionę, żołądek i trzustkę, ale również nerki; jest zasadotwórcza; doskonała przy osłabieniu, wychłodzeniu organizmu. Dodatkowo możemy podnieść jej wartość rozgrzewającą prażąc kaszę przed ugotowaniem. Spożywanie kaszy jaglanej jest szczególnie wskazane przy chorobach żołądka, trzustki, jelit i nerek.
Kasza jęczmienna ma naturę neutralną, należy do elementu Metalu. Działa wzmacniająco na żołądek, śledzionę, jelita i nerki. Dodatkowo oczyszcza organizm z nadmiaru śluzu i wilgoci; jest polecana przy cukrzycy. Powszechnie znajduje zastosowanie jako dodatek do zup i mięs.
Płatki owsiane maja naturę ocieplającą, należą do elementu Metalu. Wzmacniają szczególnie nerki, ale także żołądek, śledzionę i jelita. Podnoszą siłę fizyczną i energię organizmu; pobudzają apetyt; działają antynikotynowo, uspokajająco oraz przeciwbiegunkowo; obniżają poziom cholesterolu.
Ryż biały ma naturę ochładzającą, należy do elementu Metalu. Podobnie jak makaron, powinien być łączony z ostrymi sosami mięsno - jarzynowymi. Do ryżu dobrze jest dodawać kurkumę, imbir oraz inne przyprawy rozgrzewające. Dobrym pomysłem jest mieszanie ryżu (1:1) z kaszą jęczmienną lub gryczaną. Przygotowując słodkie potrawy z ryżu, zawsze pamiętajmy o dodawaniu cynamonu!
Ryż ciemny ma naturę ocieplającą, należy do elementu Metalu. Wzmacnia śledzionę, żołądek, nerki i płuca. Pomimo wielu zalet, ten rodzaj ryżu jest u nas niestety mało popularny.
Pszenica ma naturę ochładzającą, należy do elementu Drzewa. W codziennej diecie rzadko spotykamy kasze z pszenicy. Jadamy ją głównie w kutii (w okresie świątecznym). W takiej postaci jest wzmacniająca i odżywcza.
Całe ziarna pszenicy maja właściwości oczyszczające i lecznicze (przy ogniu wątroby lub serca). Kurację przeprowadzamy przez 12 dni wiosną, w czasie których jedynym pożywieniem jest gotowana pszenica i herbata z zielonej pietruszki, kuracja jest bardzo trudna, ale efekty wspaniałe.
Pszenica w postaci kaszy manny ma naturę ochładzającą. Z tego tez względu nie powinniśmy jadać jej zbyt często, a przy gotowaniu pamiętajmy o łączeniu jej z kurkumą i cynamonem. Kasza manna zawiera gluten. Niestety, często stanowi podstawowe pożywienie niemowląt. Jeżeli już bardzo chcemy podawać ją naszym dzieciom, róbmy to jedynie jako dodatek do zup mięsno – jarzynowych. Podobnie sprawa ma się w przypadku osób starszych. Lepszym rozwiązaniem dla nich zamiast kaszy manny jest kleik z kaszy jęczmiennej, płatków owsianych, kaszy kukurydzianej i jaglanej.
Kasza gryczana ma naturę ocieplająca, należy do elementu Ognia. Wzmacnia śledzionę i nerki, silnie rozgrzewa. Jesienią i zimą powinno się ją jadać częściej (jako dodatek do sosów warzywno – mięsnych). Latem powinno się ją łączyć z kwaśnym mlekiem, fasolą, soczewicą. Jeżeli komuś nie odpowiada jej smak, można mieszać ją z ryżem lub kaszą jęczmienną. Bardzo dobre i pożywne są gołąbki z kaszy gryczanej, ryżu i mięsa (oczywiście z dużą ilością przypraw).
Wszystkie kasze powinniśmy jadać jak najczęściej (już od okresu niemowlęcego). Wszystkie rodzaje kasz można dodatkowo rozdrobnić w młynku. Można je podawać zarówno z mlekiem, jak i w zupach. Na naszą uwagę zasługują szczególnie kasza jaglana, kukurydziana i płatki owsiane.
CIASTA
Wszystkie ciasta i ciastka mają naturę ochładzającą i osłabiająca żołądek, śledzionę i trzustkę. Przy prawidłowym całodniowym odżywianiu dwa małe ciasteczka do kawy jednak nie powinny rozregulować organizmu.
Najbardziej “służą nam” kruche ciasta i ciastka, wyrabiane z dodatkiem szafranu, kurkumy, imbiru i goździków. Do pieczenia możemy dodawać suszone owoce, orzechy, nasiona, powidła, a nawet owoce świeże. Wyroby te są najmniej ochładzające pośród wypieków i najmniej niszczą śledzionę.
Nie poleca się ciast z tłustymi kremami, surowymi owocami, bitą śmietaną i galaretkami – dodatki te potęgują ochładzającą naturę ciast. Taki zestaw bardzo silnie osłabia nasz układ trawienny.
Bardzo popularne w naszych domach ciasta drożdżowe niesłusznie są uważane za lekkostrawne czy wręcz dietetyczne. Bardzo silnie ochładzają, zakwaszają i osłabiają organizm, niszcząc jelita i wątrobę. Negatywne działanie tych ciast można zmniejszyć dodając do wypieku żółtka, masło, szafran lub kurkumę, cynamon i imbir.
Oto kilka dodatkowych zasad, których warto przestrzegać, jeżeli już zabieramy się do zjedzenia ciasta:
- Nigdy nie popijajmy ciastek, ciast i tortów zimnymi płynami!
- Nie jedzmy ciast razem z surowymi owocami!
- Jeżeli jemy ciasto, nie jedzmy już lodów!
- Nie jedzmy ciasta przed obiadem, gdyż utrudni to nam strawienie tego drugiego!
- Nie jedzmy ciasta, kiedy jemy mięso lub ryby!
- Ciasto jedzone zimą szkodzi nam bardziej niż jedzone latem!
- Do ciast podajemy napoje rozgrzewające; dzieciom – herbatę anyżową lub kawę zbożową, dorosłym – gotowana kawę naturalną.
CUKIER I SŁODYCZE
Cukier często nazywany jest przez nas białą trucizną lub pustymi kaloriami, a pomimo to znajdziemy go chyba w każdym domu. Najczęściej używamy sacharozy, dwucukru pozyskiwanego z trzciny cukrowej lub buraków cukrowych.
Cukier jest bardzo szkodliwy, ma naturę ochładzającą, silnie zakwasza organizm, osłabia śledzionę, trzustkę, żołądek i wątrobę oraz przyczynia się do nadmiernego wydzielania śluzu w organizmie.
Cukier jest potrzebny osobom mieszkającym w suchym i gorącym klimacie – ponieważ działa ochładzająco i nawilżająco.
Duże łaknienie cukru i słodyczy informuje nas o braku równowagi w pracy żołądka, śledziony i trzustki, o dużym osłabieniu i wychłodzeniu tych narządów, które należą do elementu Ziemi. To właśnie te narządy stanowią centrum i decydują o sprawności wszystkich pozostałych organów. Potrzebują one do właściwej pracy naturalnego smaku słodkiego. Łaknienie słodyczy może być skutkiem istniejącego w organizmie gorąca (ognia).
CZĘSTO TEŻ W DZISIEJSZYCH CZASACH ŚWIADCZY O ZAGRZYBIENIU ORGANIZMU.
Słodkie to gotowane potrawy jarzynowe i mięsno-jarzynowe, jaja, masło, miód, orzechy, kasze, zboża, ziemniaki, lukrecja.
Przy dużym łaknieniu na cukry należy ograniczyć spożywanie potraw kwaśnych, owoców i surówek, zimnych napojów i lodów (silnie osłabiają żołądek, śledzionę i trzustkę). Należy ogrzewać śledzionę ciepłymi, gotowanymi potrawami.
Cukru nie należy łączyć z mlekiem i jego przetworami, sokami i surowymi warzywami (osłabia ich przyswajanie i strawność oraz pogłębia ich naturę ochładzającą). Jedzenie dużej ilości słodyczy tak dalece upośledza prace wszystkich narządów, że nie są one w stanie strawić i przyswoić podstawowych produktów jakimi są warzywa, kasze czy mięso. Prowadzi to w konsekwencji do wyniszczenia organizmu.
Cukier to również słodycze, a zawarte w nich składniki (mąka, tłuszcze, orzechy, owoce, kakao itp.) potęgują jego szkodliwość.
Słodycze w nadmiarze rozregulowują organizm i są przyczyną większości chorób wieku dziecięcego, co potem odbija się w wieku dojrzałym (alergie, anemie, chroniczne przeziębienia, astma, cukrzyca, otyłość itp.).
Słodyczy nie wyeliminujemy z naszego życia, ale jest to produkt, który szczególnie nie lubi nadmiaru.
Kiedy już zapoznamy się z wiedzą na temat zależności naszego zdrowia od naszej diety – pozostaje nam tylko jedno: WŁĄCZYĆ MYŚLENIE.
Mam nadzieję, że lektura zamieszczonego powyżej artykułu przyniesie ulgę i zaowocuje poprawą zdrowia.
W kolejnym numerze magazynu Vitae zapraszam do przeczytania następnej części, która przybliży zagadnienie napojów w diecie zrównoważonej.
artykuł przygotowany w oparciu o książkę Anny Ciesielskiej “Kwaśne, surowe, zimne. Filozofia zdrowia.”
mgr Izabela Tomaszczyk
Powrót na stronę główną
SPOTKANIA Z TERAPEUTĄ

Do rozważań na poniższy temat zainspirowało mnie drobne, ale dość istotne zdarzenie.
Zawsze w każdy wolny dzień i każdą niedzielę wszyscy razem tj. w trójkę z mężem i synem razem jemy śniadanie. Ale w którąś niedzielę, niestety, mąż musiał pracować, więc jedliśmy śniadanie sami z synem, tylko we dwójkę. W trakcie jedzenia syn stwierdził, że jakoś mu nie smakuje, nie jest takie dobre jak zawsze.
- Jak to? Przecież wszystko jest jak zawsze, świeże, smaczne. Zawsze ci smakowało, więc co jest?!
No tak!.., odpowiedział, ale jakoś dziwnie, pusto. Gdy nie ma przy stole tatusia, to nawet jedzenie nie smakuje.
I to tyle. Niby nic takiego, ale daje do myślenia.
 Ojciec potrzebny jest na co dzień, w każdej zwyczajnej chwili dnia. Nie od święta, nie od prezentów i zabawy, choć i to jest bardzo ważne, ale najważniejsze jest zauważać się nawzajem i być ze sobą.
Tata pomaga dziecku stawiać pierwsze kroczki, daje poczucie bezpieczeństwa bierze na ręce i podnosi wysoko, wysoko.... pełne zaufanie do taty zawsze pozwala cieszyć się i daje poczucie pewności.
Ojciec i dziecko wspólnie poznają się, wspierają, docierają, dorastają i na pewno nie znają wszystkich swoich sekretów, ale znają się wzajemnie, wiedzą czego mogą się spodziewać i zawsze mogą na siebie liczyć. Ojciec nie musi być kolegą czy kumplem, ale musi być bliskim człowiekiem konsekwentnym i pełnym zrozumienia.
Taki tata, bez problemu pomoże stawiać pierwsze kroki w dorosłym życiu, wystarczy, że po prostu będzie i w ten sposób wspiera i dodaje wiary w siebie.
Każdy tata jest mężczyzną i najczęściej “twardzielem” z ogromem obowiązków. Poważnym facetem, odpowiedzialnym za utrzymanie rodziny. Ale nasi panowie potrzebują uczuć, szczególnie wrażliwi są na choćby najdrobniejsze oznaki uczuć swoich pociech. Dlatego.......
Pamiętaj o Dniu Ojca!
Przypomnij tacie, że jest najważniejszym facetem...
Święto to symbolizuje szacunek dla naszych ojców. W ten dzień obdarujmy naszych tatusiów drobnymi upominkami - książką, krawatem albo ulubioną kawą czy czekoladą.
W końcu faceci to łasuchy;) i są sentymentalni, zapewne każdemu tacie zrobi się cieplej na sercu, gdy w ten wyjątkowy dzień złożysz mu życzenia.
Dzień Ojca – to oficjalnie obchodzone święto, niestety mniej znane niż Dzień Matki.
W Polsce jest obchodzone 23 czerwca, a pomimo dość długiej historii samego święta, w naszym kraju pojawiło się ono dopiero w 1965 roku. Cała historia święta rozpoczęła się ponad pół wieku wcześniej w miejscowości Spokane w stanie Waszyngton. Sonora Smart uświadomiła sobie, że po śmierci Mamy, wychowaniem jej i pięciorga jej rodzeństwa zajmował się samodzielnie ich Ojciec. Sonora chciała, aby jej Ojciec wiedział jak wiele znaczy on dla niej i jej rodzeństwa i jak bardzo go kocha i ceni. Ojciec poświęcił wszystko, aby spełnić swoje rodzicielskie obowiązki i był w oczach swojej córki najsilniejszym, najlepszym i najbardziej kochanym człowiekiem. Sonora zwróciła się do władz miejskich z projektem utworzenia nowego święta, a jej projekt zyskał akceptację.
Po raz pierwszy Dzień Ojca obchodzono w Spokane 19 czerwca 1910 roku. Bardzo szybko święto stało się popularne również w innych regionach Stanów Zjednoczonych. W 1924 roku Prezydent USA Calvin Coolidge, zaakceptował oficjalnie Dzień Ojca, gdyż zdawał sobie sprawę, że będzie on doskonałą sposobnością umocnienienia więzi pomiędzy ojcami a ich dziećmi, a jednocześnie będzie przypominać ojcom o ich rodzicielskich obowiązkach. W 1956 roku Kongres Stanów Zjednoczonych przyjął rezolucję o konieczności utworzenia podobnego święta. Dziesięć lat później - w 1966 roku - prezydent Lyndon Johnson ustalił datę obchodów Dnia Ojca w Stanach Zjednoczonych na trzecią niedzielę czerwca. Niestety Kongres nie potwierdził oficjalnie tego faktu. Dopiero w 1972 roku Prezydent Nikson zatwierdził prawnie Dzień Ojca.
Od tego roku można więc mówić oficjalnie o Święcie Taty, o dniu, który początkowo pojawił się jako wyrażenie miłości i wdzięczności córki do swojego Ojca.
W ślad za USA, Dzień Ojca obchodzony w trzecią niedziele czerwca, zaczęli świętować mieszkańcy krajów takich jak: Wielka Brytania, Holandia, Chiny i wiele, wiele innych.
W chwili obecnej święto to (aczkolwiek w różnych terminach) obchodzone jest w większości państw na świecie.

W Polsce Dzień Ojca obchodzimy 23 czerwca, i my składamy tatusiom najlepsze życzenia i wysyłamy wierszyki:
Dzisiaj Dzień Ojca, dzień wyjątkowy. Chciałbym powiedzieć za co dziękuję. Za wychowanie, za zrozumienie, nawet karanie i pocieszenie. Dziękuję także za Twą obecność, która dawała mi zawsze pewność.
Terapeuta dyplomowany
Joanna Bortlik
Powrót na stronę główną
“C" jak FLAVOCEL
Zielone listeczki i jaskrawe kolory pierwszych kwiatów tego roku bardzo cieszą nasze oczy. Już zapomnieliśmy o trudach zimy, bo słoneczko radośnie świeci i nawet mocno grzeje. Również kusi mnogość nowalijek i wczesnych warzyw, a za dni parę będą pierwsze owoce -
truskawki, czereśnie, wiśnie, poziomki i inne pyszności letniego koszyka. Korzystamy więc chętnie z tego bogactwa i uzupełniamy to co się da zmagazynować na trudniejsze dni, podjadamy, zajadamy się i cieszymy zmysły wspaniałymi zapachami.
Nie wszystko się jednak da zachować na dłużej, chociaż potrzebne jest bardzo dla naszego organizmu na co dzień przez cały rok. To właśnie m.in. witamina C jest takim składnikiem, którego nie sposób zjeść na zapas. Potrzebna jest do bardzo wielu procesów zachodzących przez cały czas w naszym ciele, a przede wszystkim:
- współdziała w biosyntezie kolagenu, przyśpiesza procesy gojenia się ran i skaleczeń,
- uczestniczy w metabolizmie tłuszczów i kwasów żółciowych (to bardzo ważne dla tych, którzy mają trudność w rozstaniu się z kilkoma kilogramami - może tak trudno idzie, bo brakuje witaminy C, która jest niezbędna przy detoksykacji),
- obniża poziom cholesterolu - i to w tak inteligentny sposób, że poziom ten obniża wszystkim tym, u których jest on za wysoki, a przywraca do normy poziom zbyt niski,
- uczestniczy w regeneracji witaminy E,
- uczestniczy w biosyntezie hormonów kory nadnerczy (tutaj produkują się hormony stresu -
dlatego tak bardzo potrzebują witaminy C osoby żyjące w ciągłym stresie),
- ułatwia tworzenie się krwinek czerwonych,
- podnosi odporność organizmu,
- ma właściwości bakteriostatyczne i bakteriobójcze,
- w końcu jest świetnym antyutleniaczem - może nawet ta właściwość jest najważniejsza w dzisiejszych czasach.
Żyjemy przecież w coraz bardziej zanieczyszczonym środowisku, żywność też nie jest najlepszej jakości, stąd potrzeba nieustannego wzmacniania sił obronnych organizmu i pomagania w usuwaniu substancji szkodliwych. Nasz organizm jeszcze niedawno nie znał żadnej substancji nieorganicznej. Po raz pierwszy pojawiły się one dopiero 50 lat temu i ich ilość stale wzrasta W naszej żywności znajduje się coraz więcej sztucznych dodatków. Te substancje chemiczne nie są obojętne dla nas. Odkładając się wewnątrz naszego ciała, obniżają funkcjonowanie i skuteczność obrony naszego systemu. Nasze struktury nie są w stanie przystosować się do obrony w tak krótkim czasie i takim tempie (jedno czy dwa pokolenia nie robią przecież zmiany w naszym DNA - w naszej strukturze).
Wszyscy chcemy żyć długo i szczęśliwie. Uważa się, że uszkodzenia wywołane przez wolne rodniki mogą być przyczyną chorób, a tym samym przyśpieszają proces starzenia się.
Wolne rodniki to niestabilne cząsteczki zawierające mniej elektronów niż wymaga ich stan prawidłowy. Dlatego też “wyłapują" elektrony z innych cząsteczek, doprowadzając w ten sposób do ich uszkodzenia. Ten proces nazywamy oksydacją czyli utlenianiem.
Zapobieganie lub odwlekanie tego procesu czyli spowolnienie starzenia się jest właśnie tym, co należy robić codziennie, czyli codziennie uzupełniać m.in. WITAMINĘ C. To szczególnie dotyczy osób niespecjalnie dbających o składniki diety, gdy wiadomo, że owoców i warzyw jemy za mało. FLAVOCEL świetnie uzupełni braki. Również osoby, które mają wyniszczony organizm po przebytych chorobach w pierwszej kolejności powinny uzupełnić WITAMINĘ C
Szczególnie polecam FLAVOCEL osobom z dusznicą bolesną i to w podwyższonej ilości. Jej dawkowanie wpływa pozytywnie na stan naczyń wieńcowych, gdyż witamina C wychwytuje cząsteczki cholesterolu w naczyniach krwionośnych, rozpuszcza osady sklerotyczne i tym samym poprawia elastyczność żył i tętnic. Najlepiej przyswajalna jest witamina C pochodzenia roślinnego. Jest ona pięć razy skuteczniejsza, ponieważ występujące w roślinach flawonoidy chronią ją przed utlenianiem, co sprawia, że nasz organizm lepiej ją wchłania - to jest właśnie FLAVOCEL. Dodatkowa zawartość olejków eterycznych wzmacnia działanie antybakteryjne i dezynfekcyjne.
Polecam ją przy zapaleniach nerek, pęcherza i dróg moczowych, miażdżycy i nadciśnieniu tętniczym (jest skutecznym diuretykiem), zaparciu, bulgotaniu w jelitach, przeziębieniach, grypie, anginie, paradentozie (tutaj sugeruję nawet masowanie dziąseł
rozkruszoną tabletką), we wszystkich stanach zapalnych (za nie odpowiadają wolne rodniki).
Odpowiednia jest też dla namiętnych palaczy aktualnych i tych byłych, a także oczywiście przy anemii i obniżonej odporności (należy sprawdzić czy przypadkiem nie dzielimy naszego cudownego ciała z innymi “obcymi" tak ochoczo obżerającymi nas od wewnątrz.
Najwięcej naturalnej witaminy C ma natka zielonej pietruszki. Następnie czarne porzeczki, papryka czerwona, zielona i brukselka. Dalej plasują się właściwie wszystkie warzywa i tu zaskoczenie - ziemniaki nie są w tym najlepsze. Spożywamy je jednak często może nawet codziennie i dlatego są świetnym źródłem tej witaminy. Dobrze w rankingu stoją truskawki i poziomki.
Jednak w oczekiwaniu na te naturalne frykasy polecam FLAVOCEL - niech zostanie naszym przyjacielem, na słoneczne i deszczowe dni.
mgr inż. Wanda Wieloch-Borkowska
bioenergoterapeutka
Powrót na stronę główną
Wykład z Białymstoku
12 maja br. w białostockim hotelu odbyło się spotkanie miłośników zdrowego stylu życia, połączone z prelekcją na ten temat. Wykład zatytułowany "Ziołowe suplementy Energy. Prosta profilaktyka i skuteczna terapia" poprowadził lek. med. Dariusz Szymański z Instytutu Medycyny Holistycznej Vega Medica w Warszawie. Przybyli na spotkanie goście mogli zapoznać się z podstawową zasadą odpowiedniego doboru głównie podstawowych produktów Pentagramu, ich działaniem i zastosowaniem w terapii profilaktycznej oraz w przypadku konkretnych problemów zdrowotnych. Nie zabrakło też wiedzy na temat samej medycyny chińskiej, z której wywodzi się idea naszych suplementów. Część druga spotkania została przeznaczona na zadawanie pytań, na które prowadzący udzielił wyczerpujących odpowiedzi.
Bardzo dziękujemy wszystkim przybyłym gościom za udział w spotkaniu. Mamy jednocześnie nadzieję, że dzięki takim wykładom nasza wiedza i doświadczenie zostaną wykorzystane w praktyce, a co za tym idzie – poszerzy się jeszcze bardziej grupa osób, dla których zdrowie jest czynnikiem nadrzędnym.
(it)
Powrót na stronę główną
W sprawie nowalijek
Zostałem niedawno temu poproszony o to, abym wypowiedział się na temat żywienia, spożywania tzw. nowalijek, bo przecież wystarczy jeść dużo warzyw, nie przejadać się, stosować odpowiednią dawkę ruchu i zdrowie gwarantowane.
Generalnie się z tym zgadzam, jednak jest duża różnica między przeciętnymi warzywami lub tymi mocno nawożonymi, a warzywami ekologicznymi. Co do nowalijek, to może przytoczę tu definicje wg polskiej Wikipedii: “Nowalijka - młode warzywo, ukazujące się po raz pierwszy wiosną. Nowalijka to m.in. rzodkiewka, pomidor, sałata, młoda marchew, ogórek, szczypiorek, rzeżucha, nać pietruszki, cebula dymka.”
Biorąc pod uwagę, że aktualnie w Polsce mamy dostęp do warzyw hodowanych w różnych regionach świata, to termin nowalijka wg mnie dotyczy warzyw zbieranych w Polsce. Wiadomo też, że im szybciej te warzywa się pojawią na rynku, tym lepiej na ich produkcji może zarobić producent, a możliwości przyspieszenia produkcji mamy trochę, w tym nawożenie, dlatego moim pacjentom nie polecam nowalijek!! Dlaczego?!
Ano dlatego, iż moimi pacjentami są w większości pacjenci mający problem alergii i w wielu przypadkach widywałem istotne objawy alergii po zjedzeniu nowalijek. Te reakcje u pacjentów są czasem spowodowane absencją konkretnego warzywa w diecie przez długi okres czasu i nasz układ odpornościowy odzwyczaja się od danego produktu i potem na pewną “nowość” reaguje alergią. Innym powodem tej reakcji są nawozy chemiczne, które przyspieszają wzrost warzyw, ale po spożyciu przyczyniają się do reakcji alergicznej, czasem powodując kaskadę reakcji, trudnych do opanowania przeciętnymi lekami antyhistaminowymi. Problem toksyn chemicznych dotyczy również warzyw i owoców produkowanych w regionach skażonych, np. w odległości 200 m od pasa ruchu dróg głównych, o dużym natężeniu ruchu lub w okolicach gdzie kumulują się toksyny z dużego przemysłu lub elektrociepłowni, co uwarunkowane jest kierunkiem i siłą wiatrów występujących w danym rejonie. Na szczęście certyfikat EKO gwarantuje nam niewielką ilość toksyn w produkcie, gdyż obecnie raczej trudno znaleźć warzywa bez toksyn, czyli o takiej jakości czystości chemicznej, jak zdarzało się to 70-80 lat temu.
Zresztą proponuję osobom, które mają kawałek ziemi i mają czas, aby coś na tej ziemi uprawiać, by zasadzić trochę warzyw i ewentualnie nawozić naturalnym nawozem. Wtedy stosunkowo tanim kosztem mamy dostęp do Eko-warzyw, oczywiście jeśli ziemia jest zlokalizowana w mniej więcej czystej okolicy, a nie tuż obok jakiegoś trującego przemysłu. Na pewno warzywa i owoce z takich upraw są smaczniejsze i mają więcej mikroelementów i naturalnych enzymów. Oczywiście, można poza uprawą Eko zastosować elementy upraw biodynamicznych, siać, nawozić i zbierać w np. odpowiedniej fazie księżyca, produkty takie, okazuje się, są jeszcze lepsze, niż z upraw Eko.
Niestety, takie postępowanie zabiera czas i pieniądze, pomijając fakt możliwości wystąpienia różnych lokalnych kataklizmów rujnujących uprawy.
Na szczęście, przemysł produktów Eko i biodynamicznych rozwinął się już tak bardzo, że możemy te produkty dostać przez cały rok lub możemy zjadać ekstrakty z tych produktów w postaci różnych tabletek lub półproduktów. W ten nurt wpisują się też oczywiście produkty firmy ENERGY takie jak: CHLORELLA, BARLEY i SPIRULINA BARLEY.
Są to tzw. produkty zielone, czyli takie produkty roślinne, które pozyskiwane są z roślin uprawianych ekologicznie, w początkowym stadium ich rozwoju. Dzięki temu, produkty zielone, do których należą także glony i młode pędy, zawierają naturalnie dużą ilość ważnych dla życia substancji wraz z informacją biologiczną o wzrastaniu i przeżyciu. Te preparaty mają bardzo szerokie zastosowanie poprzez swoje właściwości. Są bogatym źródłem lekko przyswajalnych przez organizm witamin, minerałów, enzymów, aminokwasów, białka i nienasyconych kwasów tłuszczowych, tym samym wpływają na delikatną detoksykację organizmu, wspomagają perystaltykę jelit i przeciwdziałają zaparciom, poprawiają zdolności obronne organizmu, mają istotny wpływ na regenerację organizmu, pomagają w walce z nadwagą. To są odpowiednie produkty do uzupełnienia sił dla osób wyczerpanych, pracujących ciężko umysłowo czy fizycznie, w okresie dorastania i w wieku starszym. Jeśli chcecie jeszcze bardziej wzmocnić prawidłowe odżywianie organizmu, to firma ENERGY ma dla Was jeszcze takie 2 wspaniałe produkty jak B!OMULIVITAMIN i mój ulubiony FYTOMINERAL. Zwrócę szczególną uwagę na FYTOMINERAL, gdyż znajdują się tam 64 mikroelementy w formie koloidalnej, co znacznie zwiększa wchłanianie ich do organizmu, w składzie są tam nawet metale ziem rzadkich, które wg ostatnich badań mają istotny wpływ na długowieczność. Tak więc, jeśli nawet jecie dużo warzyw i owoców przeciętnej jakości, to radzę Wam zastosować przynajmniej 1 x do roku preparat FYTOMINERAL, bo żadne warzywa nie zagwarantują tak wielkiego bogactwa mikroelementów, jakie jest w tym produkcie.
Na koniec jeszcze wspomnę o dwóch produktach specyficznych, o których też warto pamiętać. Mam tu na myśli PROBIOSAN i BIOMARIN. PROBIOSAN składa się z chlorelli, inuliny i bakterii Lactobacillus acidophilus i Enterococcus faecium, które tworzą prawidłową florę bakteryjną w naszym przewodzie pokarmowym, co gwarantuje dobre wchłanianie wszelkich witamin i mikroelementów oraz składników odżywczych. BIOMARIN, który zawiera dużą ilość nienasyconych kwasów tłuszczowych (EPA i DHA) warto zastosować u osób, które nie jedzą ryb morskich. Przeprowadzone niedawno w Finlandii oraz USA badania wykazały, że u osób z wysokim poziomem kwasów EPA i DHA grupy Omega-3 we krwi, ryzyko śmierci z powodu zawału serca jest niższe o 50-65% w porównaniu z ludźmi, którym brakuje tych kwasów. Kwasy EPA i DHA zapewniają bowiem prawidłowy rytm serca, zapobiegają nagłym, nieregularnym skurczom mięśnia sercowego. Warto też pamiętać o tym produkcie u kobiet pragnących zajść w ciążę oraz tych, które już są w ciąży, gdyż prawidłowy poziom nienasyconych kwasów tłuszczowych jest potrzebny do prawidłowego rozwoju komórek nerwowych u płodu. Poza tym, dzieci kobiet, które w czasie ciąży spożywają dużą ilość kwasów tłuszczowych są inteligentniejsze. Warto o tym pamiętać. Oczywiście, zawsze warto się wspomagać preparatami z Pentagramu, przynajmniej po 1 buteleczce na rok z każdego elementu.
lek. med. Dariusz Szymański Powrót na stronę główną
|